Podwyżki podatków napędzają szarą strefę? Debata w Sejmie

Rosnące obciążenia podatkowe, niestabilne prawo i niewystarczająca skuteczność kontroli – to główne przyczyny rozwoju szarej strefy wskazywane podczas pierwszego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu Innowacje i Rozwój ’27. Spotkanie odbyło się 28 lipca 2026 r. pod przewodnictwem posła Tomasza Rzymkowskiego. Punktem wyjścia była sytuacja branży spirytusowej, ale dyskusja objęła również inne sektory gospodarki.
Szara strefa to niemal jedna piąta gospodarki
Debatę rozpoczął Bohdan Wyżnikiewicz, prezes Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych. Zdefiniował szarą strefę jako działalność tworzącą wartość dodaną, ale ukrywaną przed organami państwa.
Wśród jej głównych przyczyn wymienił nadmierne regulacje, wysokie podatki, biurokrację, niewystarczającą współpracę instytucji oraz społeczne przyzwolenie na omijanie przepisów. Zwrócił również uwagę, że rozwój handlu internetowego osłabił wcześniejsze przekonanie, iż ograniczanie obrotu gotówkowego automatycznie zmniejsza szarą strefę.
Według prognozy IPAG w 2026 r. działalność nierejestrowana może odpowiadać za około 17,7 proc. polskiego PKB. Instytut zaznacza przy tym, że stosuje szerszą metodologię niż GUS, dlatego jego szacunki są wyższe od oficjalnych danych statystycznych.
Branża spirytusowa ostrzega przed kolejnymi podwyżkami
Karol Stec, prezes Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy, przekonywał, że legalny rynek alkoholi mocnych kurczy się pod wpływem zmian konsumenckich, rosnących kosztów oraz nieprzewidywalnej polityki podatkowej.
Przedstawione przez niego dane wskazywały, że:
- legalna sprzedaż napojów spirytusowych spadła w latach 2021–2024 o 15 proc., a w 2025 r. o kolejne 3 proc.;
- wykonanie dochodów z akcyzy od alkoholi mocnych było w 2025 r. o około 350 mln zł niższe od planu;
- w szarej strefie mogło zostać sprzedanych około 23 mln litrów czystego alkoholu wobec 17 mln litrów rok wcześniej;
- hipotetyczna utrata wpływów z akcyzy w 2025 r. mogła sięgnąć 1,8 mld zł.
Przedstawiciele przemysłu krytykowali odchodzenie od przyjętej wcześniej mapy akcyzowej oraz kolejne projekty podnoszące podatki i opłaty. Ich zdaniem zwiększanie różnicy cenowej między produktem legalnym a nielegalnym wzmacnia opłacalność przemytu, odkażania alkoholu przemysłowego i nielegalnej produkcji.
Karol Stec zwrócił również uwagę na nierówne opodatkowanie poszczególnych kategorii alkoholu. Według danych branży piwo odpowiada za około 54 proc. spożywanego w Polsce czystego alkoholu, ale generuje około 25 proc. wpływów z akcyzy. Napoje spirytusowe mają odpowiadać za 38 proc. spożycia i 71 proc. wpływów. Branża postuluje więc uzależnienie podatku przede wszystkim od zawartości czystego alkoholu.
Małe firmy między podatkami a nielegalną konkurencją
Karol Majewski, reprezentujący rodzinną firmę Nalewki Staropolskie, wskazywał, że przepisy tworzone z myślą o dużym rynku dotykają również niewielkich producentów rzemieślniczych. Jako przykład podał dodatkową opłatę od alkoholu sprzedawanego w małych opakowaniach, którą jego firma płaci także od produktów przeznaczonych wyłącznie do zestawów prezentowych.
Apelował o uwzględnienie progów lub wyłączeń dla mikroprzedsiębiorstw. Jednocześnie przekonywał, że nawet proste i widoczne działania Krajowej Administracji Skarbowej na targach, jarmarkach i w gastronomii mogą skutecznie ograniczać sprzedaż alkoholu bez banderoli.
Łukasz Karmowski, prezes Związku Gorzelni Polskich, przypomniał, że liczba działających gorzelni rolniczych zmalała z około tysiąca w 1989 r. do około 45. Jako historyczny przykład przywołał obniżkę akcyzy z 2002 r., po której – według jego oceny – wzrosły dochody budżetowe, a część sprzedaży wróciła do legalnego obrotu.
Problem jest rozproszony i trudny do zmierzenia
Przedstawiciel Centralnego Biura Śledczego Policji zwrócił uwagę na różnicę między zorganizowaną produkcją nielegalnego alkoholu a rozproszoną działalnością pojedynczych osób. Duże wytwórnie i rozlewnie wymagają zaplecza, sprzętu oraz logistyki, dlatego mogą być zwalczane podobnie jak inne formy przestępczości zorganizowanej.
Znacznie trudniejsze jest wykrywanie niewielkiej produkcji prowadzonej lokalnie i sprzedaży „sąsiedzkiej”, na jarmarkach lub przez internet. Dane o zabezpieczonym alkoholu pokazują jedynie ujawnione przypadki i nie pozwalają wiarygodnie określić całego rozmiaru rynku.
Za najpoważniejsze zagrożenie zdrowotne uznano alkohol przemysłowy poddawany nielegalnemu odkażaniu. Konsument nie zna jego składu ani pochodzenia, a obecność metanolu lub innych substancji może prowadzić do zatrucia, utraty wzroku, a nawet śmierci.
Dyskusja wyszła poza rynek alkoholu
Pod koniec posiedzenia Michał Łenczyński, prezes Fundacji Beauty Razem, przedstawił doświadczenia branży kosmetycznej. Jego zdaniem obniżenie VAT na usługi kosmetyczne do 8 proc. w kwietniu 2024 r. miało ograniczyć skalę nieprawidłowości wykrywanych podczas kontroli. Apelował o proste, jednakowe i przewidywalne podatki oraz traktowanie przedsiębiorców jako partnerów administracji.
Posiedzenie miało charakter otwierający cykl debat poświęconych szarej strefie w polskiej gospodarce. Uczestnicy przedstawili różne perspektywy, koncentrując się na wpływie podatków, regulacji i skuteczności kontroli na funkcjonowanie legalnego rynku.
Tomasz Rzymkowski zapowiedział kontynuację rozmów 15 września. Kolejne spotkanie ma służyć pogłębieniu dyskusji oraz wypracowaniu propozycji działań, które mogłyby ograniczyć szarą strefę, a jednocześnie zapewnić przedsiębiorcom stabilne i przewidywalne warunki prowadzenia działalności.